Entries Tagged as ''

Marta z Poznania ciągnie krakowską laskę


Wybraliśmy się na krótki wypad do Poznania. Ot taka wycieczka bez konkretnego celu, za to z nadzieją, że może wpadnie nam w ręce jakaś Poznanianka. Chcieliśmy sprawdzić, czy słynące z oszczędności wielkopolanki także w sprawach seksu są powściągliwe :) Nie mogliśmy znaleźć noclegu, bo choć Poznaniacy sami są oszczędni, to nam wszyscy proponowali bardzo drogie hotele, a akurat hajsem nie śmnierdzieliśmy za bardzo, więc padła propozycja, żeby znaleźć coś taniego. W końcu wypić browara można wszędzie - nie tylko w 5 gwiazdkowym hotelu :) Idąc ulicą natkneliśmy się na jakąś dupeczkę, która zaprowadziła nas do jakiegoś podrzędnego hoteliku. Rudera straszna, ale jaka cena - taka jakość. Rozsiedliśmy się wygodnie i drapiąc się po jajach i sącząc piwko rozpoczęliśmy konwersację z naszą nową przyjaciółką. Pojawił się mały problem, bo zapłaciliśmy za dwie osoby, a Marta po kilku browarach nabrała ochoty na dłuższy pobyt w naszym towarzystwie, więc w razie kontroli przez ciecia, który wyglądał jak skrzyżowanie czeczeńskiego partyzanta z pruszkowskim karkiem, musielibyśmy dopłacić za pobyt Marty w pokoju, gdyż na wymianę ciosów z cieciem raczej nie mieliśmy ochoty. W sumie sytuacja trudna, ale nie dla nas. Marta za to że pozwolimy jej przenocować miała trzasnąc nam po lodzie i z zadania wywiązała się znakomicie. Sperma się lała, że ho ho :)

Aneta - lubi ciągnąć dwa baty na raz


Rzadko się spotyka takie laski jak Aneta. Większość dziewczyn, mimo iż ostatecznie godzi się na zrobienie lodzika, na ogół robi wiele ceregieli. Opierają się, wymyślają, że "one nie są takie" itd. Aneta jest inna. Ona po prostu lubi ciągnąć. Wręcz to uwielbia. Ssanie pały to jej nałóg. Do tego stopnia podoba jej się lizanie jajek, że potrafi obsłużyć dwa pytongi jednocześnie. Po prostu zuch-dziewczyna :) Postanowiliśmy to wykorzystać i urządzić sobie małe "blowjob-party" :) Zobaczcie jak Aneta odpiera zmasowany atak na jej gardło.

Gorąca przygoda na wycieczce za miasto

Ludzie często nas pytają jak to się dzieje, że tak łatwo podrywamy laski. No cóż.. Samo to się nic nie dzieje. Jak to mówią: "żeby wygrać - trzeba grać" :) i z takiego założenia wychodzimy. Nie siedzimy na dupie przed telewizorem i nie narzekamy. Po prostu działamy. Wsiadamy w nasz "ruchajwóz" i wyruszamy w świat w poszukiwaniu szczęścia. Tak było także i tym razem. Wyskoczyliśmy sobie w rejony gdzie fani dwóch kółek lubią sobie poszaleć na swoich motorach. Pełno tam różnych fanów ścigaczy, motocrossów i innych enduro. No i jadąc sobie spokojnie po tych zadupiach natknęliśmy się na samotną laseczkę. Kit z motorami! Od razu zaświeciły nam się oczy, bo to przecież znakomita okazja żeby zadupczyć przy tak ładnej pogodzie :) Podjechaliśmy do laski, a ja zacząłem nawijkę. Okazało się, że laska chodzi na kurs prawa jazdy na motor i czeka na przejażdżkę motocyklem z jakimś jełopem, ale kolo poszedł w las i świat po nim zaginął. Stwierdziła, że ma jeszcze pół godziny czekania, więc zapodałem ściemę, że mogę jej pokazać pobliski tor motocrossowy. Kupiła nawijkę i uderzyliśmy w stronę pobliskich krzaczorów. Trochę niepewnie spoglądała na karimatkę, którą wyciągnąłem z auta, bo choć nie wygladała na członkinię Mensy, to jednak każdy głupi zdziwiłby się i zastanowił po co mi karimata na torze motocrossowym :) Powiedziałem, że sobie siądziemy w moim ulubionym miejscu i się trochę zrelaksujemy. I rzeczywiście zrelaksowaliśmy się, że ho ho :) Nie było to co prawda pokonywanie toru, ale jazda i tak była nieziemska...

Liliana - czyli taniec z jajcami


Normalnie pogieło te dziewczyny. Naogladały się "Tańca z gwiazdami" i każda teraz chce tańczyć. Na kursy chodzą, trenują te różne samby, walce i inne wygibasy. Nie można nic wyrwać na mieście, bo każda na tańce właśnie leci. Pała mnie już zaczęła swędzieć, bo dawno nie kisiłem ogóra. Pomyślałem, że skoro jest moda na tańce, to można to jakoś wykorzystać i dałem ogłoszenie do prasy: "Profesjonalne kursy tańca towarzyskiego. Szybko, tanio i skutecznie". Liczyłem, że złapię na to jakąś fajną sikorkę i się nie przeliczyłem. Szybko zgłosiła się jakaś fanka kręcenia tyłkiem w rytm muzyki. Zaprosiłem ją więc do siebie na krótką lekcję z nadzieją, że po nauce kilku kroków zanurkuję w jej rozkroku :) Pokazałem lasce kilka wygibasów, trochę pokręciliśmy tyłkami do taktu, a dalej to już jakoś samo poszło. Zaproponowałem rozliczenie w naturze i bez ogródek zapodałem jej do dzioba. Sprawna była z niej tancerka :) Wiedziała jak mnie poprowadzić w "tańcu" i dzięki temu udało nam się przećwiczyć szereg różnych figur tanecznych takich jak: argentyńskie ssango, suck'n'roll, cipstep, czy też cockstrot. Jajka mi się tak roztańczyły, że w wielkim finale eksplodowałem niczym pudło fajerwerków na sylwestra. Muszę wam powiedzieć, że nawet mi się te tańce spodobały. Tańce z Lilianą mam już zaliczone, więc trzeba będzie ponownie dać ogłoszenie :)